czwartek, 23 czerwca 2011

znowu z alkoholem jednosc, zapic bol to ostatecznosc.

piątkowy wieczór zapowiada się całkiem sympatycznie. co najważniejsze będzie i sponsor imprezy.;] 
a tak w ogóle to typowo lubię zostawać sama w domu <3








i aż chciałabym napisać coś, ale zatrzymam to dla siebie. powiem tylko tyle, że osób odpierdalających komedię jest obecnie coraz więcej.  osobiście padłam ze śmiechu. ale trudno. teraz pełen chillout. bo jak to mówią w pewnym filmie"trzeba robić melanże i się nie przyzwyczajać" . no więc rozpoczynamy wakacje. rodzice w górach, dzieci w ogródku. z butelką harnasia i lufką fajki wodnej w ręce. ;) tak. teraz nikt inny się nie liczy, teraz mamy kilkudniową wolność. wolność wykorzystaną w pełni kochanie !
kurde, żeby wszystko było tak łatwe. i chyba narazie nikt mnie  nie rozumie. trzeba to jakoś przeżyć. zrobić ten łobuzerski uśmiech i iść do przodu. tak jak się do tego przyzwyczaiło.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz