Namieszać wcale nie jest trudno. Eh. Wielkie słowa, małe czyny. Mam dość. Może cofniemy się do dzieciństwa? „Mały Manhattan” wszystko wyjaśnia.
Stare rany? Nie. Tylko odnowione. Przyzwyczaić się idzie. Nie lubię takich dni jak ten. Jak się wali to po całości. Dobrze, że jest Ten, najważniejszy, który sprawia, że śmieję się z niczego. Gdyby Cię nie było... Dziękuję Frąfel<3
Podsumujmy ten rok.
- Sylwester 2010? Bomba! Szkoda , że skończyło się złamanym palcem i Nowy Rokiem w poczekalni szpitalnej i gipsem.
- Styczeń? Jeden wielki kocioł! :pp <3
- Marzec? Haa.! Kobiety, można inaczej zadowolić. <3
- Czerwiec-Sierpień, bardzo udane.! Nie ma to jak cudowna piątka! Haa. Ogniska, pierwsza klasa. No i , Doota! moje serce! Girlasiaki, wymiatacie;d
- Wrzesień? Mogłoby być lepiej.
- 6 listopada, godne uczczenie tego pięknego dnia. <3
- No i grudzień. Ee. Sylwester, piękny z wyjątkami.; d Franek? Maniorka?
Czemu nie jesz ryżu? A co ja kanibal, haa, Girlsiaki już wiecie o co chodzi. :p No i przeklęta godzina 21:30-23:30 .. najgorzej to wspominam. Haa . Ale pojawili się wybawiciele. <3 24:00 przechadzka,zwieńczona buziakiem Dżumandżiego.;d ;cieszy.fejs; xD haa. Uwielbiam to! Haa. I oszustwa Banana! Okropne :pp No ale co tam. Buziaczek w czółko :*
Czego sobie życzyć na przyszły rok? To sobie pożyczę, Girlasiaków 24 h na dobę.;d Dobrych zdjęć. I żeby facebook mi prawdę przepowiedział : „Co stanie się w 2011 roku? –Zakochasz się! <3 ‘’ Oby.