poniedziałek, 11 kwietnia 2011

wypadek przypadek

chemia ciał. cyniczny dystans. makijaż hipokryzji. intymne marzenia. <3
niedzielne wypadki mnie dobiły. sobotnie też. normalnie nie wiem, co o tym myśleć. mogło skończyć się inaczej niż nowym przezwiskiem Gollob. i zdałam sobie sprawę z tego, że jak człowiekowi pali się grunt pod nogami dostaje speeda takiego że o żesz kurna.. skończyło się na siniakach zdartych rękach i wstydzie. nie chcę skutera. nie chcę nic. chcę tylko przyjaciół. prawdziwych przyjaciół na których mogę liczyć. i nic więcej mi nie potrzeba. nic.


i dziękuję Karolowi. dziękuję. :)

1 komentarz: